Dokumenty rosną, a archiwum nie. Zwykle kończy się to „dokładaniem regałów”, aż nie ma gdzie przejść. Tu właśnie wchodzą regały jezdne archiwalne. Zostaje jeden korytarz roboczy, a reszta przestrzeni pracuje na półki. Brzmi prosto, ale diabeł tkwi w układzie.
W archiwum liczy się powtarzalność: roczniki, działy, sygnatury, formaty teczek i pudeł. Dlatego regały jezdne archiwalne trzeba dobrać tak, aby dokumenty były łatwe do odnalezienia, a nie „upchane na siłę”. Ważna jest też rezerwa na przyrost. Jeśli projektujesz pojemność na dziś, jutro znowu zacznie brakować miejsca.
Do tego dochodzi wybór napędu. Ręczny bywa w zupełności wystarczający, ale gdy ciągi są długie, a przejście otwierasz często, elektryka potrafi realnie przyspieszyć pracę. W wersji rozszerzonej pokazujemy, jak to policzyć, jakie informacje przygotować do wyceny i jakie błędy najczęściej psują archiwum już na starcie.
Skontaktuj się z nami: biuro@rema-poznan.pl | +48 533 555 071
Regały jezdne archiwalne wybierasz wtedy, gdy dokumenty rosną szybciej niż metraż. Zamiast kilku stałych przejść roboczych zostaje jeden korytarz, a resztę miejsca oddajesz na półki. W archiwum to zwykle najprostsza droga do zwiększenia pojemności bez przeprowadzki i bez dokładania kolejnych pomieszczeń.
W REMA dobieramy regały jezdne archiwalne do realnej pracy: formatów teczek i pudeł, sposobu wyszukiwania akt oraz częstotliwości sięgania po dokumenty. Ponieważ to archiwum, a nie „magazyn wszystkiego”, liczy się czytelny układ i przewidywalność. Ma być szybciej, a nie tylko ciaśniej.
Regały jezdne archiwalne pracują na mobilnych podstawach. Otwierasz przejście tam, gdzie akurat pobierasz dokumenty, a reszta ciągów stoi „na styk”. Dzięki temu:
wykorzystujesz kubaturę pomieszczenia lepiej niż przy regałach stacjonarnych,
łatwiej utrzymać porządek (ciągi i segmenty mają stałą logikę),
możesz zaplanować rozwój archiwum na kolejne lata.
Regały jezdne to nie tylko temat oszczędności miejsca. To również kontrola nad dostępem i nad tym, gdzie co leży. W archiwach firmowych, urzędowych czy medycznych to ma znaczenie.
Najczęściej wdraża się je tam, gdzie:
archiwum jest w osobnym pomieszczeniu i metraż jest zamknięty,
dokumenty mają swoją strukturę (działy, roczniki, sygnatury),
potrzebujesz jednoznacznego układu półek pod teczki i pudła,
chcesz ograniczyć liczbę korytarzy, ale zachować ergonomię pracy.
Sprawdza się to w biurach, kancelariach, firmach produkcyjnych (dokumentacja jakości), placówkach medycznych, szkołach i instytucjach. Wszędzie tam, gdzie archiwum ma rosnąć, a nie „zniknąć”.
Zobacz również – regały archiwalne.
W archiwach spotyka się dwa podejścia:
Napęd ręczny (korba/pokrętło):
dobry, gdy archiwum działa spokojnie,
gdy otwierasz korytarz rzadziej lub punktowo,
gdy ważne są proste koszty i przewidywalność.
Napęd elektryczny:
sensowny przy długich ciągach i częstym otwieraniu przejść,
gdy archiwum obsługuje kilka osób,
gdy liczy się komfort i tempo pracy.
Jeśli wahasz się między ręcznym a elektrycznym, nie strzelamy. Patrzymy na długość ciągów, obciążenia i to, jak często ktoś realnie „kręci” archiwum w ciągu dnia.
W archiwum najczęściej wygrywa prosty układ. Ale musi być dobrze policzony. Kluczowe są:
logika odkładania (roczniki, działy, sygnatury),
formaty nośników (teczki, segregatory, pudła archiwizacyjne),
strefa najczęściej używana (dostęp bez gimnastyki),
czytelne oznaczenia (ciąg/segment/poziom),
rezerwa na przyrost (bo archiwum nie maleje).
Wyobraź sobie, że robisz świetny upak, ale po pół roku brakuje miejsca na nowe roczniki. Dlatego projektujemy układ tak, aby dało się zaplanować rozbudowę i nie rozbijać całej struktury, zobacz nasze regały na wymiar.
Nie podaję „ceny z sufitu”, bo w archiwach różnice robią szczegóły. Wycena zależy m.in. od:
wymiarów pomieszczenia i układu wejść,
liczby ciągów i długości segmentów,
rodzaju dokumentów i obciążeń na półkę,
wyboru napędu (ręczny / elektryczny),
sposobu montażu i wymagań organizacyjnych.
Jeśli nie znasz obciążeń – to normalne. Wystarczy, że powiesz: teczki, segregatory, pudła. Doprecyzujemy parametry w rozmowie.
Żeby przygotować sensowną propozycję, wyślij:
wymiary pomieszczenia (szer./dł./wys.),
zdjęcia i prosty szkic/rzut (nawet odręczny),
informację: teczki / segregatory / pudła, oraz ich format,
założenie: ile rocznie przybywa dokumentów (w pudłach/teczkach),
informację o pracy: ile osób korzysta i jak często.
To wystarczy, żeby policzyć układ i wskazać, czy ręczne regały jezdne archiwalne wystarczą, czy warto iść w elektrykę.
Najczęściej problemy biorą się z trzech rzeczy:
brak rezerwy na przyrost – pojemność jest „na dziś”, a nie na 3 lata,
zły podział na strefy – wszystko jest równie trudne do znalezienia,
za wąska ergonomia pracy – niby jest jeden korytarz, ale praca męczy.
Da się tego uniknąć. Wystarczy zaprojektować archiwum pod realne procesy, a nie pod „maksymalną liczbę półek”.
Chcesz zwiększyć pojemność archiwum bez rozbudowy? Podeślij wymiary i powiedz, co przechowujesz. Dobierzemy regały jezdne archiwalne i przygotujemy propozycję układu.
Skontaktuj się z nami:
biuro@rema-poznan.pl
+48 533 555 071
Zysk zależy od liczby korytarzy, które likwidujesz. Zamiast wielu przejść zostaje jedno. Konkret liczymy na rzucie archiwum.
Tak, pod warunkiem dopasowania głębokości półek i rozstawu poziomów do formatów. To podstawa dobrego projektu.
Gdy ciągi są długie i ciężkie, a korytarz otwierasz często. Elektryka poprawia komfort i tempo pracy.
Wymiary pomieszczenia, formaty dokumentów (teczki/pudła/segregatory), przewidywany przyrost oraz informacja o częstotliwości korzystania.
Zwykle tak. Można planować układ z rezerwą i możliwością dołożenia segmentów lub poziomów, jeśli system to przewiduje.
Każdy system regałowy powinien być użytkowany zgodnie z przeznaczeniem i okresowo kontrolowany. Zakres przeglądów dobiera się do systemu i obciążeń.
Skontaktuj się z nami telefonicznie, chętnie pomożemy Ci gdy;